Inżynier, który wybrał marketing bez ściemy
Łączę doświadczenie z performance marketingu z narzędziami AI, żeby dostarczać wyniki, na które małe i średnie firmy normalnie nie mogłyby sobie pozwolić.
Marketing zaczął się niewinnie. Od promowania juwenaliów na studiach. Potem było zarządzanie społecznościami, marketing cyfrowy, performance marketing i prowadzenie kampanii dla klientów B2B i e‑commerce. Po drodze zrobiłem inżyniera, następnie studia magisterskie oraz podyplomowe z marketingu internetowego i kilka lat w agencji od specjalisty do managera.
Nie interesuje mnie, jak grałeś wczoraj.
Sir Alex Ferguson prowadził Manchester United przez 26 lat. Zbudował nie jeden zwycięski zespół — zbudował kilka. Kiedy zapytano go o sekret, odpowiedział:
„Standardy, które ustalasz, są standardami, które akceptujesz." — przypisywane Sir Alexowi Fergusonowi
Kilka rzeczy, w które wierzę:
- Wynik z ostatniego miesiąca nie zwalnia Cię z pracy w tym miesiącu. Ferguson wygrywał ligę i następnego dnia pytał: „co dalej?". Twój marketing działa tak samo — albo idziesz do przodu, albo konkurencja Cię wyprzedza.
- Dane nie kłamią, ludzie tak. Ferguson jako jeden z pierwszych w piłce używał analizy wideo i ProZone. Nie opierał decyzji na przeczuciach — mierzył wszystko. W marketingu jest dokładnie tak samo.
- Nie ma dróg na skróty. Ferguson budował zespoły latami — Klasa '92 to nie był przypadek, to była strategia. Twoja strona, SEO, kampanie — to inwestycja, nie jednorazowy wydatek.
- Jeśli coś nie działa — mów wprost. Ferguson był znany z „hairdryer treatment" — bezpośredniej, brutalnie szczerej komunikacji. Wolę powiedzieć Ci prawdę, która boli, niż kłamstwo, które kosztuje.
- Gra trwa do ostatniego gwizdka. „Fergie Time" — Manchester United strzelał więcej bramek po 90. minucie niż jakikolwiek inny zespół. Nie odpuszczam kampanii po tygodniu bo „nie działa". Optymalizuję, testuję, szukam rozwiązania.
Ferguson nie był najlepszym taktykiem. Nie miał najdroższych zawodników. Ale miał coś, czego nie da się kupić — standardy, które nigdy nie spadały. I ludzi, którzy w nie wierzyli.